Lifehacki: Planowanie zakupów i przechowywanie żywności

2021-06-24

W kuchni ważny jest smak, aromat, receptury, składniki oraz talent kucharza. Te wszystkie części składowe dają efekt w postaci pysznych, efektownych i atrakcyjnych dań, czyli po prostu dobrej kuchni! Ale w kuchni oprócz przyjemności i pysznych smaków powinniśmy odnajdować również etyczny sens – pamiętać o rozsądnym podejściu do jedzenia oraz – co bardzo istotne – racjonalnym planowaniu zakupów i oszczędności.

„Zero waste”

Od jakiegoś czasu na całym świecie i oczywiście również w naszym kraju funkcjonuje modne „zero waste”, które zakłada wykorzystywanie produktów spożywczych, warzyw i owoców w 100%. Chodzi np. o upieczenie obierek po warzywach i zjadanie ich, jako warzywne chrupiące chipsy, zrobienie z liści rzodkiewki pesto do makaronu czy sosu do sałatki. Zasady „zero waste” łączą się z równie modnym w ostatnich latach podejściem eko do naszego życia – rezygnacja z plastiku, korzystanie z papierowych, drewnianych sztućców, własnych kubków do kawy oraz herbaty, które podajemy w kawiarni, tak, by nie produkować dodatkowych śmieci.

„Zero waste” jest bardzo mądrym podejściem. Patrząc jedynie lokalnie – tylko w naszym kraju, co roku marnowane są miliony ton żywności. Przez naszą nieuwagę, gapiostwo, nieroztropność, brak odpowiedniego zaplanowania zakupów. Oczywiście nie znaczy to, że teraz każdy z nas ma wyjadać owoce czy warzywa do ostatniego okruszka, do ostatniej łodyżki. Jeśli komuś nie odpowiada np. zjadanie liści rzodkiewki, nie musi koniecznie tego robić. Sama muszę przyznać, że jakoś wykorzystywanie – zjadanie liści rzodkiewki nie do końca mnie przekonuje. Najważniejsze jest to, żeby tak wszystko planować i tak działać w naszej kuchni, aby kupione produkty były wykorzystywane w jak największym stopniu. Tak by po prostu żywności nie marnować i nie wyrzucać. Po pierwsze, jest to zwyczajnie nieetyczne. A po drugie, jest to marnowanie naszych własnych pieniędzy. Czasem mówi się „to tak jakbyś wyrzucił 20 zł do kosza”. Teoretycznie to tylko oklepany, powtarzany do znudzenia tekst, ale taka jest PRAWDA! Jeśli zrobimy zakupy, kupimy jakieś produkty, których nie wykorzystamy, które się zepsują, to jest to dokładnie to, o czym mowa w tym dobrze znanym wszystkim tekście – stań nad śmietnikiem i wrzuć do niego 20 zł. Niefajnie, prawda? Nawet bardzo. Jak więc takich niefajnych sytuacji uniknąć? Po pierwsze: plan!

Wybierając się na zakupy, dobrze jest przejrzeć lodówkę i zorientować się w tym, co w domu mamy, a czego nam brakuje. Przy okazji można zastanowić się, na co mamy ochotę. Wyższym stopniem planowania jest rozpisanie menu na najbliższe dni lub cały tydzień. U mnie jak dotąd aż tak dokładna rozpiska się nie sprawdza, ponieważ w kuchni lubię nieco spontaniczności.

Co zatem u mnie sprawdza się najlepiej? Przed zakupami przeglądam, co mam w kuchni, w szufladzie, szafce, lodówce, równocześnie wymyślając sobie 2-3 obiady, kolacje, na które miałabym aktualnie ochotę. Pod tym kątem sprawdzam, czego mi brakuje i zapisuję te składniki na liście. No, to teraz czas na zakupy!

Kupuj według listy! Na zakupach staram się kupować to, co zapisałam na swojej liście zakupów. Oczywiście, jeśli akurat jest coś ładnego w warzywach, owocach, albo jakaś fajna promocja – korzystam z niej. Jeśli coś mi się akurat w sklepie przypomni, to również to kupię. Ale staram się kupować produkty ściśle związane z tym, co mam w moim kulinarnym planie i na mojej liście zakupów.

Wiem, że również nie należy robić zakupów, kiedy jest się głodnym, bo wtedy można wykupić cały sklep i jeszcze będzie nam mało. To są zakupy trochę na wariata – impulsywne i często przesadzone w swojej objętości. A jest to pierwszy krok do nadwyżki produktów w naszej kuchni, a w efekcie do zmarnowania i wyrzucenia czegoś, o czym zapomnimy lub co nam zwyczajnie umknie i się zepsuje. W co pakować?

Warzywa i owoce najlepiej pakować w materiałowe, siateczkowe woreczki – dostępne są w różnych sklepach, m.in. w Biedronce czy Lidlu. To woreczki wielokrotnego użytku. Dzięki pakowaniu produktów w takie własne woreczki nie bierzemy ze sklepu całych gór niepotrzebnych i nieekologicznych foliówek.

Po przyjściu ze sklepu – rozpakuj!
Kiedy już przyniesiemy nasze zakupy do domu, koniecznie rozpakujmy je od razu. Jest to szczególnie istotne w przypadku owoców i warzyw, które powinny mieć luz i powietrze, tak, by mogły swobodnie oddychać. Ściśnięte i bez dostępu powietrza szybko zrobią się nieapetyczne i szybciej się zepsują.

Przechowywanie
Ogromnie ważne jest przechowywanie. Jest to również temat dotyczący głównie owoców i warzyw, a te przecież stanowią podstawę w diecie PKU i każdy z nas właśnie tych produktów kupuje najwięcej. Ziemniaki trzeba przechowywać w zacienionym, suchym miejscu, nigdy w lodówce. U mnie dobrze sprawdza się postawiona na uboczu klatka, w której ziemniaki leżakują sobie razem z batatami czy burakami. Na zewnątrz, w temperaturze pokojowej najlepiej czują się również bakłażan, cukinia, papryka, pomidory. W lodówce warzywa dobrze jest przechowywać w szufladach. Zawsze wykładam dno szuflady ręcznikiem papierowym. A w moich 2 szufladach zrobiłam sobie podział. Lewa szuflada jest szufladą „zupową” i tam lądują po przyniesieniu ze sklepu marchewki, seler, por, pietruszka, natka, koperek, które przed włożeniem do lodówki skrapiam wodą. Prawa szuflada jest „sałatkowa” – tam wkładam sałaty, kapustę, kalarepę, rzodkiewki, kapustę pekińską, seler naciowy, pieczarki, cebulę. Oczywiście nie można wkładać warzyw do szuflady tak, żeby trzeba było upychać je siłą, bo się nam pogniotą i to absolutnie nie jest dla nich dobre. To, co nie wejdzie do szuflady, można spokojnie położyć na półkach w lodówce.

Owoce: truskawki, maliny, arbuz, jagody – najlepiej przechowywać w lodówce. Cytrusy, jabłka, gruszki, banany, awokado, mogą spokojnie leżeć w temperaturze pokojowej. Tylko oczywiście nie całymi tygodniami 😉 Ale tak – do jedzenia na bieżąco bez problemu mogą leżeć poza lodówką. Fajnym patentem na przyspieszenie dojrzewania innych owoców – np. bananów czy awokado jest położenie ich obok jabłek. Jabłka przyspieszają dojrzewanie tego, obok czego leżakują.

Jak zorganizować to w kuchni? W lodówce mamy półki i szuflady, a co zrobić z tymi warzywami czy owocami, które chcemy mieć w temperaturze pokojowej? Tutaj sprawdzą się nam wszelakie miski, koszyki, talerze. Kiedy w naszej kuchni duża misa przestała się sprawdzać, bo ciągle brakowało mi miejsca na owoce, zdecydowaliśmy się na zakup wózeczko-koszyczka z Ikei, który ma 3 piętra, na których mieści nam się absolutnie wszystko. Na środkowym, czyli średnim piętrze, ułożyliśmy sobie ostatnio 10 kg pomarańczy i było idealnie. Jeśli używacie, na co dzień dużych ilości warzyw i owoców, jeśli zjadacie je na bieżąco i potrzebujecie mieć je stale w kuchni – pod ręką, to gorąco polecam ten wózeczko-koszyczek – nazywa się RISATORP. (https://www.ikea.com/pl/pl/p/risatorp-wozek-bialy-20281631)

Jak nie marnować napoczętych produktów?
To bardzo ważna sprawa, aby wykorzystywać w całości produkty, które kupujemy. Aby nagle nie okazało się, że kupiliśmy puszkę kukurydzy, wykorzystaliśmy 3 łyżki do sałatki i potem reszta zginęła nam w czeluściach lodówki, a po kilku dniach okazuje się, że jest do wyrzucenia. I tak jest z wieloma produktami. Łatwo można przeoczyć coś napoczętego, co wymaga zużycia i sensownego wykorzystania pozostałej części. Po pierwsze, jeśli napoczynamy jakieś warzywo czy owoc, a nie zjemy go w całości, doskonale sprawdzą nam się pudełka (trzeba sprawdzić, czy dane pudełko jest przystosowane do przechowywania w nim żywności – takie pudełka mają specjalne oznaczenia, najczęściej na spodzie) i folia spożywcza, w którą można szczelnie zawinąć pozostały kawałek produktu i oczywiście włożyć go do lodówki. Można też wykorzystać talerzyk, na którym ułożymy owoce czy warzywa i tak zabezpieczone folią, schować do lodówki.

Po drugie, zawartość wszystkich napoczętych puszek przekładamy do słoiczka, albo małego pudełka z zamknięciem! ZAWSZE! Bez żadnych wyjątków! (Jest to bardziej higieniczne, a co najważniejsze – bezpieczniejsze od stojącej w lodówce otwartej puszki. Mówię Wam to z własnego doświadczenia – kilka miesięcy temu bardzo poważnie rozcięłam sobie rękę wieczkiem od otwartej puszki stojącej w lodówce. Także gorąco polecam wszystkim przekładanie zawartości puszek od razu po ich otwarciu). Po trzecie, wszystko, co napoczęte najlepiej stawiać w lodówce na widoku, żeby nie przeoczyć tych produktów. I w końcu – po czwarte, bardzo dobrze jest planować sobie jedzenie, nawet jeśli nie na kilka dni czy tydzień, to na dziś i jutro. Dziś napoczynamy jakieś warzywo, owoc, czy coś z puszki, dziś zjadamy, reszta zostaje w lodówce i jutro dokańczamy ten produkt, kiedy jest smaczny i świeży. Dzięki temu nic nie wyrzucamy, nic się nie zmarnuje, a my mamy przyjemność z jedzenia produktu, który jest świeży.

Mix produktów
A co zrobić, kiedy zostanie nam w kuchni jakiś totalny mix końcówek różnych produktów i coś trzeba z tego przygotować? Bo i tak się zdarza 😉 To jest sytuacja najbardziej sprzyjająca tworzeniu fajnych, nowych dań. Wrzucamy wszystko do miski lub garnka i niech się dzieje! 😀 A „zupy śmieć”, czy sałatki pt. „wrzuciłam, co akurat miałam w lodówce” to niejednokrotnie kompozycje bardzo zaskakujące i pyszne.

Smacznego i pozytywnego działania na zakupach i w kuchni!
Karolina Folgart-Komorek

« Zobacz poprzedni wpis
Zobacz kolejny wpis »