Fenymenalna Kaja,

zawdzięcza zdrowie i pozytywne podejście do życia z PKU mamie

Cześć, tu fenymenalna Kaja, lecz dziś nie o mnie, a o kimś super wyjątkowym. O osobie, która ze mną przemierza świat PKU od małego i wspiera w trudnościach, które napotkam. I choć mam w życiu kilka takich osób, na laury zdecydowanie zasługuje moja mama.

Czasami zastanawiam się, czy aby przypadkiem nie jest czarodziejką, bo już, jako małe, kilkuletnie dziecko wiedziałam, co mogę, a czego nie mogę zjeść, a pokusy nie szarpały moich myśli. Co ciekawsze, aby nie było łatwo – mój starszy brat również ma PKU, dlatego wciąż nie potrafię wyjść z zachwytu, jak dużo siły i cierpliwości musiała mieć. Karmienie nowymi preparatami i zachęcanie do nich z pewnością nie było łatwe. Pamiętam również czas, w którym ja i brat uciekaliśmy od pobierania krwi, wtedy nie było automatycznych igieł, serce mojej mamy krajało się, ale na szczęście dzięki jej trosce ból był do zniesienia i mijał szybko.
Posiłki, które przygotowała wypełnione były nie tylko witaminami, ale również miłością i staraniem. Każdego ranka budziłam się, idąc za zapachem świeżego chleba, a dźwięk chrupiącej skórki zawsze sprawiał, że ślinianki zaczynały pracować.

Gdy chodziłam do podstawówki, mama tłumaczyła, że nie należy wstydzić się PKU i podchodzić do tematu odważnie. Nigdy nie mówiła o tym jak o chorobie, a wręcz opowiadała, że jest to mały dodatek do życia, który pokazuje, jak bardzo silną osobą jestem.
Jako dziecko nie miałam problemów z samodzielnym prowadzeniem diety i mama bez obaw pozwalała mi jeździć na wycieczki szkolne, nawet te kilkudniowe. Nauczyciele również, choć mieli na mnie oko, to było to zupełnie niepotrzebne. Nie czułam pokus. Do dziś uważam, że dieta PKU uczy odpowiedzialności nie tylko w zakresie diety, ale również w zakresie każdej z dziedzin życia.

Jako nastolatka zaczęłam eksperymentować w swojej diecie, a z pomocą mojej mamy szło mi to rewelacyjnie. To dzięki niej pokochałam gotowanie. Niestety jak na pewno każdy z nas zaczęłam miewać problemy z akceptacją swojej diety i nie raz poleciały mi łzy. Nigdy jednak nie zaprzestałam jej, gdyż mam nauczyła mnie, że nieważne jak ciężko by mi było, jestem silna. Nie jeden raz przychodziłam do niej po to, aby wylać z siebie potok słów wypełnionych żalem, jednakże pokazując mi jak wiele można stworzyć w diecie PKU zaraz wracała do mnie energia. Każde załamanie jest jak ułamek sekundy.

Podczas pandemii mogłam spędzić z nią więcej czasu, co bardzo cieszyło mnie, gdyż, na co dzień uczę się w innym mieście. Wspólne gotowanie w tym trudnym dla świata okresie jednak przyczyniło się do tego, że moja dieta zaczęła się rozrastać dzięki naszej burzy mózgów.

Teraz , gdy mam dziewiętnaście lat mogę powiedzieć:

To dzięki Tobie mamo jestem zdrowa i pełna siły do działania.

To dzięki Tobie mamo potrafię być samodzielna dzięki temu, że wprowadziłaś mnie w ten niesamowity, zakręcony świat PKU.

To dzięki Tobie mamo tak dużo wiem, nie tylko na temat PKU, to ty na początku prowadziłaś moją dietę, to właśnie, dlatego rozwijam się prawidłowo

To dzięki Tobie mamo nie wstydzę się tego, kim jestem.

To dzięki Tobie mamo potrafię żartować o PKU, gdyż nie mam się, czym przejmować.

To dzięki Tobie mamo jestem odpowiedzialna.

To dzięki tobie mamo poznałam znaczenie słowa miłość

To tylko fragment tego jak cudowna jesteś, ponieważ nie da się Ciebie opisać do końca. Zawsze zaskakujesz czymś nowym. Dziękuję Ci, że byłaś ze mną w tym trudnym 2020 roku. Mam nadzieję, że będę mogła się kiedyś odwdzięczyć za ciężką pracę, którą wkładasz w siebie, odkąd się urodziłam.

 

« Zobacz poprzednią fenymenalną historię
Zobacz kolejną fenymenalną historię »