Fenymenalna Anna W.,

mama pomogła jej w najtrudniejszych momentach

Od dziecka wiedziałam, że nie jestem sama na świecie, że jest ktoś, kto będzie przy mnie zawsze, w każdym miejscu, w każdej chwili i o każdej porze. Niemalże każdy z nas ma taką bliską osobę. Jednakże nie sądziłam, że w wieku 30 lat nadal będę tak myślała i że nadal będę to czuła i mimo że nic się nie zmieniło, odkąd byłam dzieckiem, oprócz przebytych wiosen, to w obliczu początkowego szoku i niepewności znacznie bardziej doceniłam to, co mam. A mam wspaniałą rodzinę i mimo że mam super męża to jednak jest ktoś, kto jest miodem na moje serce. W dniu, kiedy dowiedziałam się, że mój synek jest chory na fenylkę, zaczęłam wątpić w siebie, jako mamę. I wtedy przyszła Ona. Postawiła mnie do pionu, powiedziała:
– To jest Twój synek i Ty za niego odpowiadasz – spojrzała na mnie i trzymając mnie za ręce, kontynuowała:
– Córciu dasz radę, wierzę w Ciebie – tak jak wtedy, gdy byłam dzieckiem, jej słowa były moim motorem. I wiem, że gdy tylko odwracałam wzrok, jej oczy zalewały się łzami, łącząc się ze mną w cierpieniu. W cierpieniu? TAK. Wtedy cierpiałam, bo nie znałam choroby swojego synka, bo stawiałam swoje pierwsze kroki w macierzyństwie, bo po prostu byłam przerażona. Słowa mojej mamy, jej obecność i walka o mnie i mojego synka były dla mnie zbawienne. Czyny i słowa mojej mamy były dla mnie przykładem jak być lepszym człowiekiem, jak być lepszą mamą.
Teraz, gdy mój synek ma 4 lata, wiem, że bez mojej fenymenalnej mamy nie poradziłabym sobie i choć moja mama nadal próbuje się nauczyć, jak liczyć dietę dla swojego kochanego wnuczka to wiem, że w każdej chwili mogę mieć w niej oparcie i pomoc. Moja fenymenalna mama, a mojego synka fenymenalna babcia.

 

« Zobacz poprzednią fenymenalną historię
Zobacz kolejną fenymenalną historię »