Czy nasze życie musi kręcić się wokół jedzenia?

2022-05-23

Jak przestrzegać zasad diety, picia preparatu i podaży PHE, ale uniknąć życia kręcącego się wokół jedzenia?

Kiedy dowiedzieliśmy się o fenyloketonurii Izydora, w mojej głowie pojawiła się myśl, że w naszym życiu nie będzie miejsca na spontaniczność, wszystko będzie podyktowane wyliczeniami i obawą o Izydora. W głowie miałam wzory i schematy rodem z Matrixa.

Życie zweryfikowało to wszystko bardzo szybko. Ja nie jestem typem człowieka, który gotuje dokładnie z przepisów, trzyma się sztywno zasad i tego się najbardziej obawiałam w gotowaniu dla Izydora. Nie lubię planować posiłków i zawsze stawiam na spontaniczność, ale co z fenyloketonurią i czy tak się w ogóle da?

Okazało się, że można wszystko! Odkąd na świecie pojawił się Idka zawsze przyświeca mi jedna myśl, nasze ograniczenia są w głowie! Codziennie staram się pytać synka, na co ma ochotę. Jeśli wiem, że jego podaż pozwoli na zachciankę, o której mówi, to ją przygotowuję. Jeśli nie, to szukamy innych alternatyw. Nie skupiamy się na problemie, tylko szukamy rozwiązania.

Preparat podajemy o ustalonych porach i staramy się tego trzymać. Rano, w żłobku i na dobranoc. To jest nasza jedyna żelazna reguła i tak wygląda wspólna codzienność. Posiłki do żłobka przygotowuję młodemu według jego upodobań. Dziś na przykład na deser był budyń. Wiem, że Izydor średnio przepada za takimi deserami. Zapytałam, czy ma ochotę na budyń, czy woli zupełnie coś innego. Wybrał owoce.

Kiedy mamy ochotę na przekąskę, czy coś słodkiego, na stole pojawia się ogrom owoców – mają małą ilością fenyloalaniny, więc możemy beztrosko zajadać się witaminami.

Zawsze staram się, by menu było dostosowane do naszego synka, a nie on do menu. Czy nasze życie nie kręci się wokół jedzenia? Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie. Jednak mamy dużą przyjemność ze wspólnego planowania i przygotowywania posiłków.

Postaraj się zaangażować swojego malucha w gotowanie, odważanie i przygotowywanie posiłków. Będzie trochę więcej bałaganu, ale ile dodatkowych korzyści. Przez wspólne gotowanie i obserwację Twój maluch będzie widział, jak obsługuje się wagę, jak powstają jego posiłki i przede wszystkim będzie chętnie przygotowywał niskobiałkowe przysmaki.

Podczas wspólnego gotowania maluch też chętniej próbuje i chce odkrywać nowe smaki. Warto nasz obowiązek przeobrazić w coś, co przynosi nam radość i wspiera rozwój dziecka.

Nasz Izydor zaskoczył nas ostatnio niesamowicie, kiedy poprosił o jedno ze swoich ulubionych dań – makaron z awokado i był w stanie wymienić wszystkie niezbędne składniki do jego przygotowania. Ma zaledwie dwa i pół roku, więc uważamy to za ogromny sukces.

Ważne, by w tym wszystkim żyć w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami. Jeśli nadejdzie taki dzień, że nie będzie Ci się chciało gotować  – 100 g frytek i pokrojone warzywa też zrobi robotę. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze musi nam się chcieć. Nie miej do siebie wyrzutów. Jeśli Tobie bardziej będzie pasował system planowania posiłków i u Ciebie się sprawdzi, dlaczego nie? Nie wszystko, co sprawdza się u nas, musi się sprawdzić u Ciebie. Każdy jest inny, ale ważne, by odnaleźć balans i nie traktować gotowania jako kary, bo to będzie odczuwalne w smaku potraw i postawie dziecka – uwierz mi.

Każdy z nas musi znaleźć swój złoty środek. W naszym przypadku jest to spontaniczność i podążanie za potrzebami Izydora. Bardzo lubię ten wypracowany przez nas system. Dziś po przedszkolu ma obiecane frytki, dlatego posiłki przygotowałam tak, by jego podaż pozwoliła nam na chwilę zapomnienia.

Żyjemy tu i teraz, jedzenie jest bardzo ważne. Naucz się je celebrować, a gotowanie go i spożywanie przestanie być przykrym obowiązkiem.

 

Marta Jankowska

 

« Zobacz poprzedni wpis
Zobacz kolejny wpis »